niedziela, 13 maja 2012

Lavender.

Wreszcie! Bonnie zrozumiała. Wróciłyśmy do Hogwartu około północy. Myślałyśmy, że każdy śpi i nawet nikt nas nie zauważy. Myliłyśmy się. W drodze na trzecim piętrze natknęłyśmy się na woźnego, który zaprowadził nas do naszego opiekuna. Dostałyśmy szlaban. Musimy pełnić funkcje nauczyciela z Opieki nad magicznymi zwierzętami - karmimy je. Strasznie się ich boję, a testrale... nie mam pojęcia jak je karmić, przecież ich nie widzę!
        I teraz muszę jakoś załatwić sprawę z Jamesem. Nie jestem pewna czy eliksir jeszcze działa. Postanowiłam pójść na siódme piętro, bo to chyba ulubiony skrót James'a i jego kolegów. Stałam jakieś pół godziny patrząc na gobelin, który już mi się znudził i postanowiłam pójść. Na krętych schodach szedł James. Musiałam jakoś sprawdzić, czy jeszcze mnie " kocha "
- Hej, James! - powiedziałam, zrobiłam słodką minkę i zamrugałam zalotnie oczami.
- Cześć - odpowiedział jakoś tak normalnie. Myślałam, że eliksir będzie jeszcze działał,a teraz nie jestem tego pewna. Musiałam coś wymyślić.
- I co, znalazłeś już partnerkę na bal?
- Co? Aa, nie... Nie szukałem. - powiedział, był zamyślony.
- To... może chcesz iść ze mną? - spytałam specjalnie.
Spojrzał się na mnie jak zamurowany. Dziewczyna zaprosiła go na bal? Dziwne.
- Ee... no, jeśli chcesz...- powiedział niepewnie.
- Okej! Super, jesteśmy umówieni! - powiedziałam, podeszłam do niego i ucałowałam w policzek.
Pobiegłam szybko schodami na dół, przez wiszący most i potem na Wiadukt, gdzie spotkałam Lunę.
- Hej! - podbiegłam i przytuliłam się do przyjaciółki.
- Cześć Lavender! Gdzie ty byłaś? - odpowiedziała Luna z zaciekawieniem.
- Eee ... no ten... ja b-byłam... w Londynie... moja babcia jest ... ciężko ch-chora.
- Ach, tak mi przykro!- odpowiedziała ze współczuciem.
- Nie martw się, nic jej nie będzie. No, a jak z eliksirem? Zadziałał? - zmieniłam szybko temat.
- Tak! Poszło bez problemu. Idę z Justinem na bal! - powiedziała ucieszona. 
- Dobra, to chodźmy, mamy zaraz eliksiry...
                                                                         **
- Bonnie, a co będzie jeśli V-Voldemort nas dopadnie? - szepnęłam przerażona, gdy siedziałyśmy przy kominku.
- Aj przestań o tym mówić! Przecież jesteśmy w Hogwarcie! Tu nam nic nie grozi... I przestań zadawać takie głupie pytania! Jakbyś nie zauważyła, myślę!
- O czym?
- Wiesz... Jeremy zaprosił mnie na bal! Nie wiem, czy dobrze robię...
- Co?! Ten przystojniak zaprosił cię na bal, a ty jeszcze się zastanawiasz? Aj, głupia jesteś...
- Hej, mało chłopaków mi odbiłaś?! Od niego się odczep, dobrze?
- Dobrze, spokojnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz