- Lavender.. - powiedziałam szeptem i spuściłam głowę w dół.
- Co? coś się stało? - zapytała zza ciekawieniem.
- Nie, tylko... oni nie tolerują.. no wiesz.. zdrajców krwi - popatrzyłam na nią.
- Jak to?! to może, ja lepiej sie zawrócę..
- Nie! już za późno, zauważyli nas. Skłamię i powiem że jesteś czystej krwi - tylko to nam pozostało.
Podeszłam do mojego pana. Na około Voldemorta stali wszyscy śmierciożercy. Nie było ich za wiele, ale najważniejsze, że był tu George. On jest taki przystojny! trzeba go jakoś wyrwać.. tak sie zastanawiam po co ja w ogóle jestem u tych całych śmierciożerców?! co oni robią?! chyba nic.. tylko chodzą i sie obijają ale mi to w sumie odpowiada. Ja byłam tu tylko dla niego.. dla Georga. On był dla mnie najważniejszym celem jeśli można tak powiedzieć.
- Kim jest ta dziewczyna? - zapytał z niepokojem w głosie mój pan.
- To... to moja przyrodnia siostra. Ma na imie Lavender i ona chce sie do nas przyłączyć. - Popatrzyłam ze strachem na Voldemorta. Nie wiedziałam czy Lavender przyjmie Lavender do śmierciożerców..
- Hmm.. a więc zgadzam się. Od teraz Lavender jesteś nową śmierciożerczynią. Im więcej ludzi tym lepiej.
- To świetnie! dam jej tylko czarną szatę.
Uff, jak dobrze że nie pytał o czystość jej krwi. A Lavender najwyraźniej bała się odezwać. W sumie sie jej nie dziwię. Poszłyśmy do skrytki śmierciożerców. Moja przyrodnia siostra przebrała się w czarną szatę.
- No.. teraz jesteś jedną z nas. Jesteś śmierciożerczynią, wreszcie jesteś gdzieś, gdzie są ciekawi ludzie. Mam nadzieje że odpuścisz sobie te książki.
Ona nic nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się. Wyszłyśmy ze skrytki. Właściwie nie wiem po co śmierciożercom była ta skrytka. Chyba musieli się przed kimś ukrywać. Sama nie wiem..
- Ah dobrze więc Lavender przedstawię cię największemu przystojniakowi jaki istnieje! chodź!
Pociągnęłam siostrę za rękę i pobiegłyśmy nad rzeczkę. Tam zawsze siedział George.
- George! Cześć! - uśmiechnęłam się.
On odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie. Odwzajemnił uśmiech.
- Witaj Bonnie. Kim jest ta dziewczyna ? - zapytał.
Wiedziałam, że o to spyta.
- Cześć. Mam na imię Lavender i jestem nową.. śmierciożerczynią. - Odezwała sie nieśmiało.
- A więc witaj u śmierciożerców Lavender, miło mi cię poznać. Jestem George.
- Tak, tak.. a więc już sie poznaliście. To dobrze.
Poszłam na łąkę, która znajdowała się blisko rzeczki. Jednak ani Lavender ani George nie poszli za mną. Rozmawiali ze sobą. O nie! do tego nie mogę dopuścić! A co jeśli ona mi go odbije?! Pobiegłam szybko nad rzeczkę.
- Hej!! chodźcie szybko chcę wam coś pokazać! - krzyknęłam, przerywając im rozmowę.
Pobiegłam na łąkę a oni za mną. Oczywiście tak naprawdę nie chciałam im niczego pokazać. Po prostu tylko chciałam przerwać im tą pogawędkę.
- O nie.. gdzie to jest.. - powiedziałam zakłopotana.
- Ale co? - zapytała Lavender.
- Była tu taka.. kolorowa ropucha, ale już zniknęła - wymyśliłam coś szybko.
- No cóż.. trudno, ale nigdy nie widziałem kolorowej ropuchy - powiedział George.
- Taa, ja też. - Odpowiedziała moja przyrodnia siostra.
- No to może.. usiądźmy sobie tu. - Usiadłam na trawie.
- Jasne, czemu nie - uśmiechnął się George i usiadł obok mnie.
Na końcu usiadła Lavender.. ale.. usiadła obok niego! Jak mogła!! Przecież on jest mój!
A może ja po prostu jestem zazdrosna? nie wiem.. i dlaczego George jest taki dla niej miły?! Z tego co słyszałam to nie lubi nawiązywać nowych znajomości. Eh.. nic już na to nie poradzę. Położyłam głowę na ramieniu Georga. On się do mnie uśmiechnął a ja do niego. Szkoda, że była tu Lavender. Może doszłoby do pocałunku, gdyby nie ona. A może on tylko na to czeka ? żeby sobie poszła? Ale niestety.. on się do niej uśmiecha, rozmawiają. Więc chyba ją polubił..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz