czwartek, 10 maja 2012

Bonnie.

Bonnie :

Obudziłam się o 4:00. Jakoś nie mogłam spać. Mieszkałam na czas szkoły oczywiście w Hogwarcie. Obecnie mój pokój znajduję się w zachodniej wieży Hogwartu. Mieszkają tam ci, którzy zostali przyjęci do Ravenclaw'u. Nawet się ucieszyłam, ale.. niestety moja okrutnie dziwna przyrodnia siostra Lavender, też została przyjęta do Ravenclaw'u. Było by nawet wszystko w porządku gdyby nie to, że.. MUSZĘ DZIELIĆ Z NIĄ POKÓJ! Eh.. to okrutne. Gdy dowiedziałam się że będę musiała z nią tu mieszkać, od razu napisałam list do taty. Oczywiście byłam oburzona, że ta zdrajczyni krwi musi mieszkać akurat ze mną.Ale ojciec nie zwracał uwagi na to co o niej mówię i myślę. W ogóle go nie obchodziłam, tylko ta jego nowa żoneczka - matka Lavender. Nie ukrywam, że jesteśmy bogaci i ona zapewne leci tylko na jego kasę. Tak samo ta Lavender. Ogólnie mam ogromny żal do ojca i do mojej matki. Gdyby nie ich rozwód wszystko by było tak jak wcześniej. Nie musiałabym w ogóle znać mojej mugolskiej siostry przyrodniej i nie musiałabym też znać tej jej matki.A wracając do Hogwartu, to o 7:00 zaczyna się lekcja. Obecnie jest 4:45, a ja siedzę tu w pokoju, z największym kujonem jakiego znam : Lavender Beery.Nienawidzę tego, że ona zawsze wszystko wie! A ja.. chyba nie wiem nic. No cóż, jakoś specjalnie nie obchodzi mnie ta szkoła, a tym bardziej zdrajcy czystej krwi.Przespałam się jeszcze 2 godziny. Była 6:10. Lavender siedziała na łóżku już ubrana w niemodny mundurek, ten który każą nam nosić w Hogwarcie, i czytała książkę. Ja udawałam, że śpię, a tak naprawdę obserwowałam ją cały czas. Ona tylko czytała książki. Co za nuda..Minęła godzina. Czas lekcji. Ubrałam się szybko, ale nie w ten obciachowy mundurek tylko w moje ukochane ciuchy :

 

   Uwielbiam elegancko się ubierać. Kocham obcasy i różne dodatki. Natomiast Lavender przestrzegała wszystkich zasad jakie istniały i ubierała się w okropny mundurek szkolny. o 7:30 ubrałam się, umyłam i spakowałam książki. Lekcja już dawno trwała a ja dopiero wyszłam. Zeszłam po ruchomych schodach i pobiegłam na lekcję. Nauczyciel jak zwykle na mnie nawrzeszczał. Nawet nie pamiętałam jak ma na imię, a tym bardziej jak ma nazwisko, ponieważ mało mnie to interesowało. Nie miałam pojęcia jaka jest teraz lekcja i jakie książki wyjąć. No cóż, trudno. Lekcję przesiedziałam gadając z koleżanką z ławki i flirtując z chłopakami. Gdy skończyła się lekcja. Od razu wyszłam z klasy, jednak nauczyciel mnie zatrzymał i kazał po raz setny iść do dyrektorki. Poszłam od niej i wytłumaczyłam że spóźniłam się już chyba tysięczny raz, dlatego, że musiałam się wyszykować. Zagroziła mi wyrzuceniem z Hogwartu, za to że się ciągle spóźniam i że nie noszę szat. Wyszłam od dyrektorki i poszłam do pokoju wspólnego. Plotkowałam tam godzinę z Krukonami. Po chwili poszłam do biblioteki. Oczywiście na pokaz, bo nie czytam książek. Zastałam tam Lavender. Przesiaduje tam ile tylko może. Na mój widok bardzo się zdziwiła. Ale nie odezwała się ani słowem, ponieważ ona jest kulturalna - jak to nazwała. Wzięłam jakąś książkę i udawałam, że czytam, żeby wszyscy widzieli, że jednak się uczę. Po 5 minutach wyszłam z biblioteki bo nie mogłam wytrzymać dłużej w ciszy. A tam jest naprawdę cicho! Chodziłam sobie i biegałam po korytarzu jeszcze tak z godzinę. Była już 21:55. Poszłam do swojego pokoju, umyłam się, przebrałam się w moją piżamę i położyłam się do łóżka. Nagle Lavender weszła do pokoju. Pewnie dopiero wróciła z biblioteki. Pff, co za kujonka, nie cierpię jej. Jest nudniejsza od książek. Umyła się, przebrała w obciachową piżamę, przeczytała w bardzo szybkim tempie książkę i usnęła. Ja i Lavender, tak naprawdę prawie nigdy nie rozmawiamy. Myślę, że to dobrze, bo pewnie zanudziła by mnie na śmierć.Po chwili usnęłam i ja. Tak zakończył się mój dzisiejszy dzień. Był nudny jak zwykle. Ale może jutro wydarzy się coś ciekawego..

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz