piątek, 11 maja 2012

Bonnie.

Była 7:00. Lekcja już się zaczęła, a ja dopiero wstałam. W sumie nie obchodziło mnie to, bo nie będę specjalnie wstawała wcześniej aby nie spóźnić się na jakąś głupią lekcje.Ubrałam się i wyglądałam mniej więcej tak :

Bardzo podobał mi się mój dzisiejszy strój. Zawsze wyglądam świetnie. A więc wzięłam torbę z książkami i sprawdziłam na planie lekcji jaki przedmiot ma teraz Ravenclaw. Okazało się, że teraz mamy transmutację. Nie za bardzo wiedziałam co to za przedmiot, ponieważ nigdy nie uważałam na lekcjach. A z resztą.. co mnie obchodzi ta tak zwana transmutacja, pewnie to kolejny nudny przedmiot uwielbiany przez mugolską Lavender. Znów zeszłam po ruchomych schodach i weszłam do sali gdzie odbywała się właśnie lekcja. Nauczycielka wydarła sie na mnie najgłośniej jak tylko mogła oraz skrytykowała mój ubiór. Jestem już do tego przyzwyczajona, więc nie ruszyło mnie to. Usiadłam w ławce obok James'a, chłopaka który bardzo podobał się Lavender. Widziałam jak na niego patrzy. Z pewnością się w nim zakochała, ale nie miała za grosz odwagi by do niego zagadać.On ani troche nie był w moim typie. Przyznaję, był przystojny ale... z charakteru był podobny do tej zdrajczyni krwi.Uwielbiał chodzić do biblioteki i był nudny. Nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Ale z pewnością ja mu sie podobałam, bo patrzył na mnie wzrokiem takim, jakim patrzyła na niego Lavender.
-Ej James.. - powiedziałam szeptem w jego stronę.
-Cii! Nie wolno rozmawiać na lekcji, przeszkadza to uczniom oraz nauczycielowi w prowadzeniu lekcji! - powiedział tak cicho, że ledwo usłyszałam.
I w tej chwili mnie zamurowało. W życiu nie słyszałam większej głupoty! jak można nie rozmawiać na lekcji! przecież lekcja jest po to by przeszkadzać nauczycielom. Co za nudziarz.Gdy lekcja sie skończyła, ja po raz kolejny wylądowałam u dyrektorki. Znów zagroziła mi zawieszeniem i dała mi nowy mundurek. Po wyjściu od dyrektorki, spaliłam mój nowy ohydny mundurek. Nagle zauważyłam, że ze złością w oczach idzie do mnie moja mugolska siostra. 
- Zostaw James'a w spokoju!!!! - wykrzyknęła na cały korytarz. Przez chwilę na korytarzu zapanowała cisza, ale po chwili znów było słychać łomoty, rozmowy, huki i inne dźwięki.Ja zaśmiałam się ironicznie i spojrzałam na nią z wyższością. 
- Bo co mi zrobisz? myślisz, że się ciebie boję? - Popatrzyłam na nią z politowaniem. W jej oczach widziałam ogromną złość. Myślałam, że zaraz eksploduje ze złości lub coś.
- Mam tego dosyć! - krzyknęła. - Już dosyć tego! Jestem prefektem i mogę wymierzyć ci karę! Dlatego, będziesz od teraz pomagać w hodowaniu magicznych roślin i nie wolno ci wychodzić z wieży nigdzie, tylko na lekcję i do szklarni by pomóc w hodowli roślin! Twój zakaz trwa aż do balu - czyli 2 tygodnie.
I w tej chwili.. poczułam jak wszystko we mnie pękło. Zrobiła mi coś.. co jest niewybaczalne! jak ona mogła. Przecież wie że nienawidzę zielarstwa. Nienawidzę roślin i jeszcze bardziej nienawidzę jej! Muszę tam chodzić aż 2 tygodnie!! Jestem uziemiona w tym pokoju!!  A tam jest tak nudno!
Pobiegłam do wieży z płaczem. Nie mogłam już dłużej dusić w sobie emocji. Ona zrobiła mi coś, co jest okrutniejsze od.. od wszystkiego! Z całego serca jej nienawidzę!
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Płakałam w poduszkę, a mój makijaż rozmazał się. Czarne krople łez leciały mi po policzkach a ja myślałam tylko o zemście. Wszyscy mugole są tacy!  nienawidzą czarodziejów bo są od nich lepsi. Ona zawsze taka była! gorsza ode mnie! tylko przy swojej matce i przy moim ojcu udawała taką grzeczną! Mam jej dość. Spakowałam swoje rzeczy i postanowiłam , że ucieknę z Hogwartu.Wytarłam łzy i poprawiłam makijaż. Znalazłam w książce Lavender silne zaklęcie które potrafi złamać ochronny czar Hogwartu. Ukradłam jedną z najpotężniejszych różdżek w skrytce. Było to proste, ponieważ strażnikom różdżki bardzo się spodobałam. Wyszłam na podwórze i wypowiedziałam zaklęcie. Cały czar ochrony Hogwartu prysł. A ja mogłam już spokojnie uciec. Wzięłam miotłę i wzbiłam się wysoko w powietrze w stronę wyjścia z Hogwartu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz