niedziela, 13 maja 2012

Bonnie.

Eh.. kolejny nudny dzień. Trochę żałuję, że odeszłam od śmierciożerców.. ale z drugiej strony co ja bym tam robiła?! przez Lavender George już zapewne nie chce mnie znać, a ja i tak bym się tam zanudziła na śmierć. Już jutro bal, a ja idę z Jeremy'm.. tak strasznie się cieszę! A Lavender, z kim ona idzie? a tak.. z James'em. Nie wiem co ona w nim widzi.. przecież on jest taki nudny! Eh no cóż. Szłam korytarzem i nagle zauważyłam Jamesa całującego się z Victorią! Zauważył mnie i odskoczył od niej jak poparzony.
- Bonnie?! co ty tutaj robisz?! 
- No jak to co! to jest korytarz, chyba wolno mi tu przebywać nie?!
- Ah.. no tak.
Victoria pobiegła w stronę ruchomych schodów. Była ślizgonką, a podobno Slytherin rywalizuję z Gryffindorem. 
- Bonnie.. tylko nic nie mów Lavender! proszę! - popatrzył na mnie z litością w oczach.
- Taa, jasne. Nie ma sprawy. - Powiedziałam sarkastycznie.
Odwróciłam się i poszłam do zachodniej wieży Hogwartu. Weszłam do mojego pokoju. Lavender czytała książkę.
- O Lavender.. dobrze, że cie zastałam..
- A coś się stało? - zapytała zaniepokojona.
- No bo.. widziałam Jamesa jak całował się z.. Victorią.
- CO?!?!? - osłupiała.
Ja nic nie odpowiedziałam. Lavender wybiegła z pokoju z płaczem.
- Lavender! - krzyknęłam do niej, lecz nie usłyszałam odpowiedzi.
Nie pobiegłam za nią, bo zapewne teraz chciała zostać sama. Wiem, że lubi być w samotności dlatego dałam jej spokój. Już jutro bal.. a po tym wszystkim Lavender chyba nie pójdzie z nim ? Nie wiem już sama.. nie lubiłam nigdy mojej przyrodniej siostry. Ale po tych wszystkich zdarzeniach.. myślę, że ta cała nienawiść znikła. Już przez pewien czas nie nazywałam jej ani mugolką ani zdrajczynią krwi.. może sie polubiłyśmy?! nie to chyba niemożliwe..
Zeszłam na dół. Postanowiłam, że jednak poszukam Lavender. Nie było jej w pokoju wspólnym. Poszłam więc na drugie piętro do łazienki dziewcząt. Zastałam tam tylko Jęczącą Martę.
- Ekhem.. Marta? czy nie było tu przypadkiem Lavender?
- Co? kogo? niee.. nikogo tu nie było.. - powiedziała jak zawsze rozpaczliwie.
Opuściłam łazienkę i poszłam do biblioteki. Tam również jej nie zastałam. Zaniepokoiłam się trochę, ale na pewno ona nie zrobiłaby nic głupiego. Znów poszłam do pokoju wspólnego i zastałam tam moją przyjaciółkę Padmę.
- Cześć Padma! Widziałaś gdzieś może Lavender?
- Oh, cześć Bonnie. Nie.. nigdzie jej nie widziałam. Coś się stało?
- A no.. wybiegła z pokoju. Szukałam jej wszędzie i nigdzie jej nie było.
- Rozumiem. - popatrzyła na mnie.
- A tak w ogóle.. która jest godzina? Straciłam rachubę czasu.
Padma spojrzała na zegarek.
- Jest 22:35.
- Już 22?! Eh.. jak szybko mija czas.. mam nadzieję że Lavender nie długo wróci.
-Tak, ja też mam taką nadzieję.
- A tak w ogóle z kim idziesz na bal?
- Ja? z Terry'm. A ty?
- Z Jerremy'm.
- Naprawdę?! Jej.. ale ci zazdroszczę!
- A ja zazdroszczę sobie.
Obie zaczęłyśmy się śmiać.Padma znów spojrzała na zegarek.
- Już 23:10. Kładę się już spać. Trzeba jutro wstać o 7:00. Dobranoc Bonnie.
- Ah, tak.. dobranoc Padma.
Obie ruszyłyśmy do swoich pokoi. Lavender jeszcze nie było. Ja położyłam się już spać, byłam przekonana że nie długo wróci.

2 komentarze:

  1. Wow. Dosyć ciekawe ;] Uwielbiam historie związane z Harry'm Potterem, a podobnej do tej chyba nie spotkałam :) Pozdrawiam ;*
    (world-by-akatsoki.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) i dziękuję też za komentarz , chętnie odwiedzę twój blog ;3

      Usuń