piątek, 11 maja 2012

Lavender.

Ekhem.. no to cześć.  Może od początku powiem, jak to moje życie zamieniło się w istne piekło.
       Pewnego letniego wieczoru leżałam w łóżku i czytałam książkę, co jest moją pasją. W naszym domu zawsze panuje cisza i spokój, co bardzo mi odpowiada, ponieważ mogę się skupić w nauce. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Usłyszałam jakieś głosy i łomoty. Zbiegłam na dół i nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam!
       Była to ta Bonnie, wraz ze swoim ojcem, ale to jeszcze nic. Mieli pełno walizek i toreb ze sobą!
- Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam zdenerwowana.
- No, no, ładne powitanie - zadrwił ojciec Bonnie, Severus.
- Przepraszam .. - powiedziałam od niechcenia - a więc .. ee.. witajcie - bąknęłam - a teraz, powiecie mi co znaczą te wszystkie torby ?!
- Kochanie, nie miałam czasu ci jeszcze tego powiedzieć .. wiesz, Bonnie i jej tata .. ee.. zamieszkają z ... nami - powiedziała nieśmiało moja mama.
         Nie mogłam  uwierzyć w to co usłyszałam. Nowy " tata " ? Nie.. Tak długo zbierałam się po rozwodzie rodziców, moja mama z resztą też i teraz takie coś?! I jeszcze ta Bonnie, która ma obsesję na punkcie czystej krwi! Ech.. co z tego, że mój tata był mugolem? Przecież to nie jest ważne, ważne było, że kochał magię.
- Tak, dobrze, ale Bonnie? Gdzie będzie mieszkała? - zapytałam z nadzieją, wiedziałam, że nie ma już wolnych pokoi.
- No chyba przyjmiesz swoją siostrę do siebie ? - powiedziała mama z naciskiem na ostatnie słowa.
- Jak to ?! - wybuchłam, nie mogłam już dłużej być "uprzejma" - Ona?! Razem ze mną? To chyba jakieś żarty! Każdy wie, że ona mnie nie znosi!
- Oj, przepraszam, bardzo cię lubię, nie wiem o co ci chodzi - powiedziała Bonnie, a gdy rodzice poszli do pokoju, uśmiechnęła się złośliwie. Nie mówiła poważnie, lecz moją mamę tak zaślepiła miłość, że nawet tego nie zauważyła.
          Poszłyśmy więc razem do mojego pokoju, bo cóż na to poradzić. Najgorsze było to, że musiałam połowę swoich książek wynieść do garażu, bo oczywiście dla Bonnie było za mało miejsca! I tak przez miesiąc dzieliłyśmy razem pokój.
          Jestem półkrwi, jak wiecie, więc wiedziałam, że dostanę list do Hogwartu, który przyszedł do mnie pod koniec lipca.
          No i tak do dzisiaj, wszędzie muszę być z Bonnie. Los był tak okrutny, że przydzielił nas do tego samego domu! Pięć lat z nią pod jednym dachem! To straszne. Bonnie jest tak zarozumiała, tylko chłopcy jej w głowie. Nie myśli o nauce, o tym co będzie w przyszłości, no tak, w końcu jej tata jest tak bogaty, że nie musi nic robić! Nie mogę sobie tego wyobrazić, przecież dzień bez przeczytania książki jest dniem straconym!
         Wczoraj na przykład, Bonnie po raz setny wylądowała u dyrektora. Tak, setny, liczę te " miłe " wizyty. Mam specjalny notes, ona oczywiście o tym nie wie i dobrze.
          Pewnie myślicie, że ze mnie straszna nudziara. Ale tak nie jest. Nie tylko książki mi w głowie, ale nikt o tym nie wie, poza moją przyjaciółką Luną. Jest taki chłopiec, James. Bardzo mi się podoba, ale połowa dziewczyn w szkole się w nim podkochuje. Poza tym jest w Gryffindorze, więc trudno o jakiś kontakt z nim. Ale pewnego razu, pomógł mi poukładać książki w bibliotece, ponieważ jesteśmy oboje prefektami. Pamiętam ten dzień do dziś ... No, ale nie ma co marzyć, jest już późno, a ja muszę odrobić pracę domową z transmutacji! Jest po dziewiątej, a Bonnie nie ma jeszcze w naszej wieży. Chyba będę zmuszona dać jej karę jako prefekt! Taak, ona  zapamięta dobrze ten dzień...
 Lavender.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz